Cały dzień czekałem na chwilę bez deszczu. I taka się też trafiła. Po godzinie 15 przestało wiać badać i grzmieć, a że w sobotę Ełką i trzeba kręcić no to wsiadłem na DSX-a i w drogę. Szosą do Mikoszewa a później w las. Noga kręciła pięknie. Nagle w lesie zrobiło się dziwnie ciemno a drzewa zaczęły kołysać się w nienaturalny sposób. Odwróciłem się za siebie i zobaczyłem, że nadchodzi straszny front burzowy. Zaczęło grzmieć błyskać się i w ogóle i w ogóle:). Tak zaczeło lać, że nic nie było widać tylko od czasu do czasu w oczach się zaświeciło jakby ktoś zdjęcia robił. Przez chwile Zastanawiałem się co zrobić, czy stanąć i przeczekać czy na pedał i dzida do najbliżej wioski w jakieś bezpieczne miejsce, wybrałem to drugie. Naprawie po ostatnich informacjach i oglądanych wiadomościach co się dzieje w Polsce w trakcie tych burz prawie się zesrałem w gacie, że zaraz dostanę milionami wat w głowę i będę musiał sobie odpuścić EŁK:)
Przygotowania czas zacząć. 29 lipca start w Supraślu razem z Zetinho. Trasa bardzo przyjemna, sekcja interwałowa z początkiem trasy. Powrót dosyć płaski. Za Sztutowem w stronę Kątów Rybackich kolejna sekcja interwałów, choć już trochę lżejszych. Wjazd na szosę, zjazd na bazę.
Ps. W sobotę przyjeżdża trener:) Szykuje się ostre zapierdol:)